O zdrowiu

Obrazek

Re: O zdrowiu

Postprzez ezami » 8 gru 2013, o 18:50

Boso!

Nie ma nic lepszego dla nóg niż chodzenie boso. Pomaga rozwijać mięśnie, pozwala skórze swobodnie oddychać, a całemu ciału mocno stanąć na ziemi.

Chodzenie boso można porównać do uprawiania jogi. Po czterech miesiącach 30-minutowych spacerów, trzy razy w tygodniu, w sposób naturalny obniża się ciśnienie krwi.

Pamiętamy to z dzieciństwa i zawsze chcemy do tego wrócić, kiedy zaczynają się wakacje. Zdjąć wreszcie buty i gołą stopą wyjść na łąkę, plażę, wejść do strumyka. Poczuć rozgrzany słońcem piasek, łaskotanie trawy, chłód wody. Co z tego, że czasem poczujemy także nieprzyjemne ukłucie patyka czy kamyka. Czy to podświadomość – która przypomina nam o czasach, kiedy nasi przodkowie boso przemierzali świat – pozwala zresetować na chwilę głowę? A może to potrzeba wolności każe nam zdjąć dyby, w które zakuła nas cywilizacja (krępujące stopę, za gorące i uniemożliwiające naturalne ruchy), kiedy możemy robić, na co tylko mamy ochotę. To cywilizacja zastawiła na nas tę pułapkę. W całkiem nieodległej przeszłości nasi przodkowie osłaniali stopy tylko w razie potrzeby i zazwyczaj na krótko.

Wyjdź z buta przed spacerem
Chodzenie w butach nie jest ani normalne, ani naturalne. Dziś ta opinia nie brzmi już jak wyznanie wiary szalonego ekologa i podpisuje się pod nią coraz więcej ortopedów. I to pomimo twierdzenia wielu naukowców, że w przeszłości człowiek nigdy nie był taki wysoki ani taki ciężki. I że do czasów bez butów powrotu już nie ma. Chodzenie boso jest bardzo korzystne dla zdrowia. Stajemy się wtedy bardziej świadomi swoich ruchów i ciała. Wzmacniają się nam mięśnie pleców, poprawia postawa. Odżywają także tysiące zakończeń nerwowych, które stymuluje, tak jak przez tysiące lat, zmieniająca się temperatura i zróżnicowane podłoże. A ile zyskuje sama stopa! Rozwijają się jej mięśnie i ścięgna, zwiększa wytrzymałość łuku stopy. W znaczącym stopniu poprawia się propriocepcja (zmysł orientacji ułożenia części własnego ciała, dzięki receptorom ulokowanym w mięśniach i ścięgnach; to dzięki niemu nie musimy patrzeć i kontrolować, jak podczas ruchu układają się nasze kończyny). Większą też uwagę zwracamy na to jak chodzimy i po czym.
Pamiętam moje wakacje u ciotki w Sandomierzu. Kiedy tylko przyjeżdżałam, zrzucałam pantofle, w których noga zdążyła mi się już zaparzyć podczas kilkugodzinnej podróży autobusem z Warszawy i szłam na pierwszy spacer. Najpierw rozgrzaną żwirową ścieżką pośród grządek z warzywami, która urywała się gdzieś w niekoszonej stumetrowej łące. Za nią wspinał się po skarpie – a ja razem z nim – sad jabłoni, grusz i moreli. Tak przez nogi i masowane przez trawę stopy docierało do mnie, że przez najbliższe dwa tygodnie nic nie muszę. Bo wolność stóp udziela się ciału i umysłowi. Od razu wraca ochota do życia i ubywa lat. Czegoś takiego nigdy nie poczujemy w butach, nawet najbardziej luksusowych czy wygodnych. I zawsze wtedy podejmuję postanowienie: więcej będę chodzić boso. Nie tylko w wakacje.

Spa dla stopy
Sprzyja temu moda. W Niemczech i Wielkiej Brytanii powstają specjalne spa, zwykle w wielkich parkach przy dawnych arystokratycznych posiadłościach, w których zachęca się do chodzenia po specjalnie przygotowanych ścieżkach zdrowia dla stóp. Co ciekawe, najwięcej kuracjuszy odwiedza je w kwietniu i październiku, kiedy w naszej strefie klimatycznej już tylko desperaci dają się namówić na chodzenie boso. A chodzi się wiele kilometrów przez pokryte igliwiem leśne ścieżki, po drewnianych pomostach, łąkach, piasku, ceglanych murkach, kamieniach, ale też w strumykach i wypełnionych specjalnie skomponowanymi błotami basenach.
Dla zdrowia nasze stopy poddawane są prawdziwym torturom. A wszystko to zgodnie z zaleceniami Sebastiana Kneippa, bawarskiego księdza, który w XIX wieku propagował zdrowy styl życia i hydroterapię. Był on wielkim zwolennikiem właśnie chodzenia boso i dostarczania stopom naturalnych bodźców.
Wieczorem po takim dniu naprawdę czujemy, że odzyskaliśmy stopy. Ale ból jest wpisany w zyski z terapii. Po wymoczeniu ich w ciepłej wodzie ze specjalnymi mieszankami ziół i olejków jest już fantastycznie. Według wyników badań opublikowanych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Geriatrii takie 30-minutowe sesje spacerowe trzy razy w tygodniu po czterech miesiącach pozwalają w sposób naturalny obniżyć ciśnienie krwi i poprawić ogólny stan zdrowia. A ich efekty dają się porównać do regularnego uprawiania jogi czy brania masaży.

Bose dzieciństwo
Cywilizacja buta najbardziej niezdrowa jest dla najmłodszych, bo im młodsza stopa, tym większe ryzyko jej uszkodzenia. Zamiast pozwolić na jej naturalny rozwój, dopasowujemy ją do kupowanych – zazwyczaj wybieramy te ładne, a nie te zdrowe – dla dzieci pantofelków. Mało kto z nas uświadamia sobie, że ludzka stopa w momencie narodzin nie jest miniaturową wersją stopy człowieka dorosłego. Zanim z chrząstek ukształtuje się 28 kości (z tylu składa się stopa dorosłego człowieka, a przy okazji warto wspomnieć o 33 stawach, 100 mięśniach, ścięgnach i wiązadłach – prawdziwy cud inżynierii zaprojektowany przez naturę), miną lata.
I dopóki stopa rośnie, dopóty jest skutecznie zniekształcana przez złe buty. Od najmłodszych lat uczymy się chodzić, uderzając o podłoże najpierw piętą – pod prąd całej ewolucji. A ruch palców i przedniej części stopy jest blokowany przez sztywną podeszwę. Tylko chodząc bez butów, zaczynamy chodzić naturalnie – spróbujcie uderzyć nieuzbrojoną w obcas piętą o podłoże – przenosząc ciężar ciała na naturalną poduszkę umiejscowioną za palcami.
Oczywiście trudno sobie wyobrazić, żebyśmy znów zaczęli wysyłać dzieci do przedszkola czy szkoły boso – choć prawdopodobnie dla ich nóg byłoby to zdrowsze i pozwoliłoby uniknąć licznych deformacji, wrastania paznokci i grzybicy – to powinniśmy szczególnie uważnie dobierać im buty. Zwłaszcza w najbardziej newralgicznym okresie dla rozwoju stóp, czyli od 18. miesiąca (to wtedy dziecko zaczyna chodzić) do siódmego roku życia. Powinny być one szerokie, lekkie, z elastyczną zaledwie kilkumilimetrową podeszwą odporną na przebicie. Chodzenie w takich butach przynosi stopom korzyści porównywalne do tych, które daje chodzenie boso.
Takie też proponują ortopedzi dorosłym. Żadnych szpilek deformujących stopę, ale też tak zwanych butów sportowych z grubą podeszwą, które wymuszają „krok od pięty”. Co po kilku miesiącach intensywnych treningów grozi skręceniem kostki, kontuzjami ścięgna Achillesa, a nawet problemami z kręgosłupem. Chodząc i biegając boso, możemy uniknąć tych kłopotów, bo bardziej równomiernie rozkładamy ciężar ciała, gdy stawiamy nogę na ziemię. Nieprzypadkowo mówimy o wygodnych butach, że czujemy się w nich, jakbyśmy nic nie mieli na nodze. Zamiast więc zakładać coś, co tylko przypomina nic, chodźmy bez butów zawsze, kiedy to tylko możliwe.

Kiedy stopa potrzebuje pomocy
 Wszelkie mniejsze rany i otarcia powinniśmy zdezynfekować i opatrzyć jałowym suchym opatrunkiem. Pęcherzy nigdy nie przecinamy ani nie wyciskamy. Pozostawiamy, żeby same wyschły. Jeśli pękną, najlepiej osłonić je plastrem z opatrunkiem.
 Jeśli rany na stopie nie chcą się goić (a zwłaszcza jeśli wokół pojawia się zaczerwienienie lub obrzęk), konieczna jest szybka pomoc lekarza.



Kilka prostych ćwiczeń dla twoich stóp

Dużo chodziłaś, twoje stopy są opuchnięte i zdrętwiałe. Należy się im odpoczynek. Usiądź więc wygodnie i przez 10 minut potrzymaj je w górze. Co za ulga. To dzięki temu, że poprawia się krążenie.

 Nic tak nie od świeża stóp, jak krótki masaż. Można go zrobić na specjalnych wałkach, które kosztują od 30 do 60 zł. Ale równie skuteczny, ale o wiele bardziej przyjemny jest masaż wykonany przez partnera.

 Aby rozciągnąć mięśnie łydki, stań w lekkim rozkroku twarzą do ściany (na odległość wyprostowanych rąk). Nogi lekko ugnij w kolanach. Oprzyj się o ścianę i jedną nogą zrób krok do przodu, a drugą wyprostuj (obie stopy powinny cały czas płasko przylegać do podłogi). Teraz pochyl się do ściany, tak żeby poczuć rozciąganie mięśni łydki. Wytrzymaj chwilę i wróć do pozycji wyprostowanej. Powtórz to ćwiczenie 10 razy, zmieniając za każdym razem nogę. Ćwiczenie zalecane szczególnie po całodniowym bieganiu na obcasach.

 Ulga dla stóp. Usiądź, unieś jedną nogę lekko do góry i stopą kręć kółka (po 10 razy w każdym kierunku). Teraz unieś drugą nogę i powtórz ćwiczenie. Możesz je wykonywać w pracy, pod biurkiem.

 Ćwiczenia na drętwienie palców. Usiądź, zdejmij buty, unieś jedną nogę do góry i rozprostuj palce stóp. Następnie staraj się nimi płynnie poruszać, pochylając do dołu najpierw najmniejszy palec, potem następny, aż do największego (wygląda to jak marsz stonogi). Powtórz to 10 razy i zrób to samo z palcami drugiej nogi.

 Unieś do góry (na tyle ile możesz) palce stóp, następnie zwiń je mocno na pięć sekund. I znów rozprostuj. Powtórz ćwiczenie 10 razy z każdą stopą.

/autor:Klara Dudek
Avatar użytkownika
ezami
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 75
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 17:58

Postprzez » 8 gru 2013, o 18:50

 

Re: O zdrowiu

Postprzez ezami » 8 gru 2013, o 18:51

Puls życia – czego możemy się dowiedzieć kontrolując tętno?

Puls za szybki, tętno zbyt wolne, nieregularne – taki stan często niepokoi, o czym świadczą choćby liczne pytania do lekarzy w naszym serwisie. Większość zmian rytmu pracy serca jest fizjologiczna – reaguje ono na stres, wysiłek, zmienia się z wiekiem. W pewnych sytuacjach jednak to ważny sygnał informujący o naszym stanie zdrowia. Zaburzone tętno wymaga wyjaśnienia, najlepiej u specjalisty kardiologa.

Tętnem (pulsem) nazywamy falisty ruch naczyń tętniczych, który jest zależny od skurczów serca, ale i elastyczności ścian tętnic (np. ich odpowiedź może być słabsza, jeśli utrudniają ją zmiany miażdżycowe). Znaczenie dla zdrowia ma choćby jego częstotliwość (wyczuwalna ilość uderzeń na minutę), miarowość (odstępy między uderzeniami i ich siła powinny być takie same), symetria (wyczuwalne tętno po prawej i lewej stronie ciała powinno być takie same).

Doświadczony lekarz umie także, jedynie mierząc puls, ocenić wstępnie rzut serca (ilość krwi tłoczonej w ciągu minuty) czy reakcję tętnic na przepływającą krew, za pomocą takich cech tętna, jak wypełnienie, napięcie czy chybkość. To jednak wymaga już sporych umiejętności. Coraz częściej zbędnych zresztą. Postęp medycyny i dostępność coraz precyzyjniejszego sprzętu pomiarowego sprawiły, że parametry pracy serca i całego układu krążenia są kontrolowane w sposób mniej zawodny, subiektywny. Wciąż oczywiście kontrola pulsu wskazuje kierunek dalszych badań, a doświadczony chirurg naczyniowy czy angiolog potrafi, wykorzystując wyłącznie własne ręce i badając tętno, stwierdzić rozległość zwężenia naczynia krwionośnego. Ostateczna diagnoza jest jednak stawiana na podstawie wyniku badania doplerowskiego, pletyzmografii (np. w przypadku podejrzenia miażdżycy kończyn dolnych) czy ekg, echa serca (przy podejrzeniu prawdopodobnych nieprawidłowości w mięśniu sercowym).

Warto przy tym dodać, że od końca XIX wieku, gdy włoski pediatra Scipion Riva-Rocci, wynalazł ciśnieniomierz, sporo informacji, które kiedyś próbowano ocenić za pomocą mierzenia tętna i jego miarowości, dostarcza to urządzenie. Wciąż jednak pomiar ciśnienia tętniczego i pulsu nie wykluczają się wzajemnie. Dostarczają bowiem inne informacje i stanowią wartościowe uzupełnienie (dlatego nowoczesne aparaty do mierzenia ciśnienia informują także, jaki jest puls). Nieprawidłowe ciśnienie zmienia wprawdzie tętno, ale może to być trudne do stwierdzenia przy zwykłym badaniu palpacyjnym. Można też mieć nieprawidłowy puls i prawidłowe ciśnienie.

W normie, czyli jakie?

Jeśli wkurzył cię partner lub szef, właśnie zszedłeś z bieżni, przeraził horror - raczej daruj sobie i nie mierz pulsu. W chwili wzburzenia, stresu i dużego wysiłku jego częstotliwość może znacznie się zwiększyć i to normalne. Samodzielna kontrola pulsu ma sens u osoby zdrowej w tzw. spoczynku. Ilość uderzeń serca na minutę jest zależna przede wszystkim od wieku i zwykle, przeciętnie, wynosi:

- 110-150 uderzeń na minutę: u płodu i noworodka,

- ok. 130 uderzeń na minutę u niemowląt,

- ok.100 uderzeń na minutę u dzieci,

- ok. 85 uderzeń na minutę u młodzieży, młodych dorosłych,

- ok. 70 uderzeń na minutę u dorosłych,

- ok. 55-60 u ludzi starszych.

Uwaga! To są przeciętne wskaźniki. Generalnie dla osób dorosłych przyjmuje się bardzo szeroką normę tętna w spoczynku: między 60 a 100 uderzeń na minutę. Tymczasem i ona jest umowna. Wynik między 50-60 uderzeń na minutę u osoby już po 50. roku życia, a także wysportowanej, aktywnej fizycznie, nie musi niepokoić. Bywa, że serce pracuje jeszcze wolniej i nie dzieje się nic niepokojącego. Warto jednak upewnić się, przynajmniej u lekarza pierwszego kontaktu, że “taka nasza uroda”. Generalnie o bradykardii, czyli zbyt niskim, wymagającym wyjaśnienia, pulsie mówimy przy poziomie 50 i mniej uderzeń na minutę. Warto jednak zwracać uwagę na nietypowe zachowanie serca. Młody człowiek, który miał dotychczas miarowe tętno, ok. 80 uderzeń na minutę, a nagle ma tętno np. na poziomie 62-64 uderzenia na minutę, czuje się gorzej, też powinien odwiedzić internistę. W przypadku zasłabnięć, omdleń – zawsze, bezwzględnie. Lekarz wykorzysta choćby inne narzędzia diagnostyczne, mniej zawodne, by stwierdzić czy wszystko jest w porządku.

Także tętno powyżej 90 uderzeń na minutę, które jest nietypowe (wcześniej mieliśmy niższe), towarzyszą mu inne objawy (kołatania serca, uczucie duszności, lęku, przewlekłe zmęczenie), lepiej ocenić już u lekarza. Nawet prawidłowy puls nie jest wskazaniem, by takie objawy lekceważyć. Przyczyna może bowiem wcale nie być kardiologiczna, krążeniowa, a np. endokrynologiczna .

Jak zmierzyć tętno?

Jeśli jesteś zdrowy i dobrze się czujesz, w ogóle nie musisz mierzyć tętna. Przy wszelkich problemach, które uznajesz za “kardiologiczne” – warto je sprawdzić, a potem powiedzieć lekarzowi, jakie było. Tak czy owak warto wiedzieć, jak tętno zmierzyć. To istotne przede wszystkim przy udzielaniu pierwszej pomocy. Tętno najczęściej mierzymy na tętnicy promieniowej (gdy lekarz dotyka cię palcem wskazującym i środkowym powyżej nadgarstka, a zarazem patrzy na zegarek, zapewne mierzy ci puls). Uwaga! Gdy mierzysz tętno drugiej osobie, nie wykorzystuj kciuka – możesz wówczas mylnie wyczuć swoje, a nie badanego. Tętno jest łatwo wyczuwalne także na tętnicy szyjnej zewnętrznej, ramiennej, udowej, podkolanowej, skroniowej i grzbietowej stopy. W przypadku, gdy chcesz ocenić funkcje życiowe osoby poszkodowanej w wypadku, najlepiej sprawdza się w pomiarach tętnica szyjna. Jeśli nie masz do niej dostępu, próbuj gdzie indziej.

Stwierdzenie czy pacjent oddycha i ma wyczuwalny puls jest kluczowe przy pierwszej pomocy. Jeśli pacjent nie oddycha i nie wyczuwamy tętna, konieczna jest reanimacja (sztuczne oddychanie i masaż serca). W przypadku, gdy poszkodowany nie oddycha, ale tętno jest wyczuwalne, wystarcza samo sztuczne oddychanie. Przy zachowanym tętnie i oddechu, ale utracie przytomności, układamy chorego w pozycji bezpiecznej.

Zbyt szybki puls

By serce biło za szybko, wystarczy stres, gorączka, wypicie alkoholu, zapalenie papierosa. Kiedy jednak nie potrafisz sprawy wyjaśnić w prosty sposób, jesteś w spoczynku, a serce w galopie, możliwe, że cierpisz na nadczynność tarczycy, masz anemię, chorobę płuc, bądź oskrzeli, chorobę serca. Diagnozowaniem i leczeniem przyczyn tachykardii zajmują się różni specjaliści, bo i przyczyny przyspieszonej pracy serca są różne. Zanim więc pomyślisz o konsultacji kardiologicznej, alergologicznej, pulmonologicznej czy endokrynologicznej, odwiedź lekarza pierwszego kontaktu. Możliwe, że już na podstawie wywiadu, bądź podstawowych badań, postawi rozpoznanie i ewentualnie pokieruje dalej. Przyczyną tachykardii mogą być nawet “sprawy kobiece” (niedokrwistość spowodowana niedoborem żelaza, związanym ze zbyt obfitymi miesiączkami).

Tętno zbyt wolne

Bradykardia, czyli zbyt wolna praca serca, może świadczyć o zaburzeniach jego pracy, ale i o chorobach metabolicznych, wzmożonym ciśnieniu śródczaszkowym (np. przy guzach mózgu), problemach z układem nerwowym. Może być i stanem fizjologicznym. Zatem, nim samodzielnie zlekceważysz za niski puls lub wymyślisz sobie jakąś “straszną chorobę”, odwiedź lekarza pierwszego kontaktu.

/autor:Eliza Dolecka

źródło:zdrowie.gazeta.pl/
Avatar użytkownika
ezami
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 75
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 17:58

Re: O zdrowiu

Postprzez ezami » 8 gru 2013, o 18:53

Jak długo nikotyna pozostaje w organizmie?



Kto próbował rzucić palenie, ten wie, że nie jest to łatwe zadanie. Problem tkwi nie tylko w uzależnieniu psychicznym, ale także w fakcie, iż nikotyna pozostaje w organizmie palacza o wiele dłużej niż by się mogło wydawać. Zależy to oczywiście od ilości wypalanych dziennie papierosów.

Siedem sekund - tyle trzeba, aby nikotyna zaczęła działać na centralny system nerwowy. W małych dawkach powoduje wzmożone działanie adrenaliny, za czym idą fizyczne symptomy: zanik bólu i głodu, przyspieszone bicie serca, rozszerzone źrenice. W większych dawkach powoduje trwałe zablokowanie działania układu nerwowego. Pojawia się wtedy uczucie lekkości, światłowstręt, zmęczenie, brak energii, uczucie oderwania od rzeczywistości, wymioty, biegunka. W jeszcze większych dawkach występuje zamroczenie pola widzenia i pojawić się mogą halucynacje - zazwyczaj czarno-białe, "wizjonerskie" obrazy. W ekstremalnie wysokich dawkach następuje utrata przytomności, drgawki i zgon.

Oczywiście ilość nikotyny zawarta w jednym papierosie, tj. ok. 1 mg, nie zagraża bezpośrednio życiu człowieka, jednak substancja jako taka jest niczym innym niż trucizną - równie silną, co kwas pruski - stosowaną m. in. z innymi środkami jako środek owadobójczy. Nie należy się także łudzić, że znika z naszego organizmu po godzinie od zapalenia ostatniego papierosa.

Większość nikotyny, bo aż 90 proc. jest szybko metabolizowana przez wątrobę, a następnie usuwana z organizmu za pośrednictwem nerek. Pozostałe 10 proc. pozostaje w organizmie przez kolejne 6-8 godzin po paleniu. Jaka jej ilość pozostaje w organizmie? Wszystko zależy od tego, jak dużo papierosów palisz każdego dnia. Oczywiście im więcej, tym ilość nikotyny jest większa.

Osoby, które palą do 10 papierosów dziennie, muszą się liczyć z tym, że uzależniająca substancja zostanie usunięta z organizmu w przeciągu kilku dni po zaprzestaniu palenia. Jednak ci, którzy palą paczkę dziennie lub więcej, muszą się liczyć z tym, że ślad nikotyny pozostanie w ich organizmie nawet przez 30 dni od chwili rzucenia palenia.

W jaki sposób przeprowadzić naturalną detoksyzację? W identyczny, jak w przypadku innych trujących związków, czyli głównie poprzez picie dużych ilości wody mineralnej. Intensywne ćwiczenia także pomogą, nikotyna bowiem "wychodzi" także poprzez pory skóry razem z potem.

Lekarze przekonują, że zerwać z nałogiem warto jest w każdym wieku. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Birmingham ustalili niedwano, że organizmy osób po 65. roku życia, po 8 latach od rzucenia nałogu nikotynowego regenerują się do poziomu niepalącej osoby w tym samym wieku i płci, nie stwarzając ryzyka zapadnięcia na choroby układu krążenia. Zaś po kolejnych 7 latach nie znajdują się już w grupie osób zagrożonych rakiem płuc.
Avatar użytkownika
ezami
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 75
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 17:58

Re: O zdrowiu

Postprzez ezami » 22 gru 2013, o 11:12

Natura i Zdrowie
SKUTECZNY SPOSÓB NA OCZYSZCZENIE ORGANIZMU.
Każdy z nas wie, że życie, takie jakie znamy nie może istnieć bez wody. W naszym organizmie woda stanowi 70%, a we krwi to 90%. Wszystkie procesy i reakcje zachodzą w środowisku wodnym. Gdy w organizmie brakuje wody znacznie spada jego efektywność i jakość zdrowia. Najbardziej na niedostatek wody reaguje mózg. Wykorzystuje on bowiem 20% spożywanej wody. Funkcja wody w naszym organizmie polega głównie na oczyszczaniu z toksyn, które w naturalny sposób tworzą się jako wynik reakcji naszego organizmu. PAMIĘTAJ: Jeżeli toksyny nie są usuwane z organizmu wpływają one na utratę bilansu kwasowo-zasadowego, co potem skutkuje wieloma schorzeniami. Aby to oczyszczanie było najbardziej skuteczne woda musi mieć właściwą strukturę. Woda musi mieć odpowiednią zawartość mikroelementów alkalicznych oraz napięcie powierzchniowe takie samo jak nasze płyny ustrojowe (czyli innymi musi być miękka). Właśnie proces elektrolizy wody sprawia, że woda otrzymuje te cechy. Elektroliza wody dokonuje się w urządzeniach zwanych jonizatorami wody. Poniżej tłumaczymy czym jest proces elektrolizy wody. Po więcej szczegółów zapraszamy na stronę: http://www.naturaizdrowie.com
Avatar użytkownika
ezami
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 75
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 17:58

Re: O zdrowiu

Postprzez ezami » 22 gru 2013, o 19:39

Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Avatar użytkownika
ezami
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 75
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 17:58

Re: O zdrowiu

Postprzez ezami » 22 gru 2013, o 20:55

Masaż punktów energetycznych dłoni.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Avatar użytkownika
ezami
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 75
Dołączył(a): 7 gru 2013, o 17:58

Re: O zdrowiu

Postprzez monia66 » 30 paź 2017, o 12:09

Dla mnie zdrowie to nie tylko kwestia somatyki - równie ważny jest zdrowy umysł. Mi w uzyskaniu poczucia spokoju, stabilności i zadowolenia z życia bardzo pomogła praktyka uważności dla początkujących, z którą zapoznałam się na jednym z kursów mindfulness. Drobna, a jednocześnie tak wielka zmiana :)
monia66
 
Posty: 3
Dołączył(a): 29 paź 2017, o 11:54

Postprzez » 30 paź 2017, o 12:09

 

Poprzednia strona

Powrót do Blogi



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron