Problemy unijne

Problemy unijne

Postprzez Manta » 6 gru 2013, o 11:14

Gigantyczne kłopoty Tuska i Rostowskiego w Komisji Europejskiej
Komisja Europejska w komunikacie z 15 listopada 2013 r. poinformowała, że rząd Donalda Tuska nie podjął w 2013 r. efektywnych działań w celu obniżenia deficytu budżetowego. W bieżącym roku zostanie przestrzelony dopuszczany deficyt budżetowy. Komisja Europejska uznała, że nacjonalizacja aktywów OFE w 2014 r. nie przyniesie trwałego efektu i wyraziła obawy o równowagą finansową w 2015 r.

Komisja zapowiedziała podjęcie kroków dyscyplinujących rząd Polski do zmniejszenia nadmiernego deficytu do 2015 r. To fatalna zapowiedź dla rządu w roku wyborów. Nad Ministrem Finansów zbierają się czarne chmury.

Burza zbiera się również nad polską gospodarką. Zaniechania rządu i pozorowanie oszczędności kończą się. Konieczne zacieśnienie fiskalne ugodzi w konsumpcję i podważy nadzieję rządu na ożywienie gospodarcze. Kiepskie wyniki strefy Euro (stagnacja PKB w trzecim kwartale 2013 r. oraz rosnące zagrożenie deflacją) godzą w optymizm, że eksport netto nadal będzie wyciągał Polskę z tarapatów. Przed Polską staje pytanie o motor dalszego wzrostu gospodarczego. Propozycje przykładowych rozwiązań opublikowałem w Zamożność Polaków.
http://www.urbas.mpolska24.pl/5340/giga ... ropejskiej
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez » 6 gru 2013, o 11:14

 

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 6 gru 2013, o 11:15

Nigel Farage do Tuska . Widać , że nie tylko my zauważamy zakłamanie jakim nas karmią.
http://www.youtube.com/watch?v=7iBKlqUEozA
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 6 gru 2013, o 11:15

Cejrowski o UE

Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 6 gru 2013, o 11:16

Legutko alarmuje: UE uzależnia korzystanie z dotacji od promocji ideologii gender
Uzależnienie korzystania z funduszy unijnych od promowania przez ich beneficjentów ideologii gender to skandaliczna forma nacisku ideologicznego – mówi prof. Ryszard Legutko i zaprasza do aktywnego udziału w konsultacjach społecznych dotyczących Regionalnych Programów Operacyjnych, które określą sposób wydatkowania środków europejskich przez województwa w latach 2014-2020. - Zachęcam do wyrażenia sprzeciwu wobec ideologii gender - apeluje europoseł.

Kilka tygodni temu europoseł PiS zwrócił się do Komisji Europejskiej i minister rozwoju regionalnego z pytaniem dotyczącym realizacji polityki równościowej w ramach programów operacyjnych. Uzyskane odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń, iż drzwi dla edukatorów gender zostaną szeroko otwarte.

Uznając, że płeć to przede wszystkim sztuczna konstrukcja społeczna, ideologia ta narzuca absurdalne modele wychowania, rodziny, szkoły. Zmusza więc dzieci począwszy od wieku przedszkolnego do szkodliwej seksualizacji, łamie bariery wstydu i stosowności, a przede wszystkim indoktrynuje młodych ludzi, łamiąc prawa rodziców do opieki i wychowania własnych dzieci – uważa europoseł PiS.

W związku z tym Ryszard Legutko wystosował list otwarty, w którym apeluje o udział w konsultacjach społecznych Regionalnych Programów Operacyjnych. Od czasu systemu komunistycznego nie mieliśmy do czynienia z podobnie skandalicznym rodzajem nacisku ideologicznego. W związku z powyższym zachęcam wszystkich zainteresowanych do aktywności poprzez przesłanie do odpowiedniego Urzędu Marszałkowskiego swojego sprzeciwu wobec podobnych praktyk. Proszę przypominać Urzędowi Marszałkowskiemu, że są one nie tylko naganne same w sobie, lecz gwałcą zasady samej Unii Europejskiej zapisane w Traktacie Lizbońskim – czytamy w liście Legutki.

Europoseł PiS podkreśla, że środki w ramach RPO powinny być przeznaczone na dobro mieszkańców i ich regionów, a nie na propagowanie podejrzanych ideologii.

http://niezalezna.pl/48909-legutko-alar ... gii-gender
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Klaudi » 6 gru 2013, o 11:17

Ciekawe wywody Dr. Ratha na temat unijnych perspektyw.
Avatar użytkownika
Klaudi
Bywalec
Bywalec
 
Posty: 60
Dołączył(a): 6 gru 2013, o 20:51

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 6 gru 2013, o 11:17

Co Ukraińcy powinni wiedzieć o Unii Europejskiej

Relacja na żywo: http://www.ustream.tv/channel/aronets
To co się obecnie dzieje na Ukrainie nie powinno być niespodzianką dla kogokolwiek interesującego się tworzeniem tzw. NWO – Nowego Porządku Świata, świata opartego na systemie niewolniczym, ze znacznie zredukowaną populacją, w którym pewne grupy i narody będą dominować nad innymi, redukując je do roli zwierząt w klatkach. Już 2 lata temu, jeżdżąc na Ukrainę, przewidziałem, że kraj ten znajdzie się niedługo w podporządkowanej Brukseli Europie. Gdy to mówiłem, stukano się w głowę, twierdzono, że nie ma szans by to nastąpiła w najbliższej dziesięciolatce. Niestety, moje przewidywania, oparte zresztą na solidnym gruncie faktów, są realizowane. Masoneria światowa zrobi wszystko by Ukraina jak najszybciej zostałą włączona do tzw. „wolnej Europy”, zanim poszczególne kraje przeżywać będą krachy ekonomiczne, a po majętnych Europejczykach pozostaną tylko wspomnienia - choć i te będą starannie wymazywane z kart historii.Żaden normalny Ukrainiec, Białorusin, Gruzin czy Rosjanin nie dążyłby przecież do wstąpienia do nowego ZSRR. A takim tworem z dnia na dzień staje się Unia Europejska i dla znających podwaliny tego monstrum jasne jest dlaczego tak się dzieje. Unia Europejska od samego początku miała być tworem ultra totalitarnym, przy którym nawet ZSRR wyglądałby jak niewinny młodszy brat.

Niniejszy wpis dedykuję tym Ukraińcom, którzy dążą do uwonienia się z „rosyjskiego jarzma”, żeby zastanowili się czy w tym kierunku należy dążyć - czy nie raczej do usprawniania istniejącej tam demokracji, wykorzystania przewagi surowcowej tego wielkiego kraju w celu zwiększenia dobrobytu, przez co może się stać on silnym, niezależnym krajem, i, podobnie jak Rosja, mógłby Unii Europejskiej dyktować warunki, a nie odwrotnie.

My tu w Polsce mamy już niemal wszystko stracone – zabrali nam przemysł, niszczą rolnictwo, przejmują własniość narodową za grosze, do tego skutecznie realizowana jest eksterminacja naszego narodu – z wykorzystaniem narzędzi, które miały nas bronić: wymiaru sprawiedliwości, systemu opieki medycznej, promocji pseudokultury i niszczenia młodych umysłów za pomocą prania mózgów w szkołach, a przede wszystkim mediów.
Stanowisko mediów w.s. wydarzeń na Ukrainie jest najlpeszym dowodem na to kto nimi kieruje. Mimo, że reprezntują rzekomo różne opcje polityczne, wszystkie jak jeden mąż ryczą „Ukraina do Europy!”. I takie też stronnicze są komentarze. Jeśli chodzi o polityków, to jest podobnie:

„Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział w sobotę, że w niedzielę uda się do Kijowa w związku z ostatnimi wydarzeniami na Ukrainie. Zwrócił się też do szefa MSZ Radosława Sikorskiego i b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, by również – jak najszybciej – tam pojechali.” (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju, ... 75851.html).

Co widzimy? Na codzień udają, że tworzą różne opcje polityczne. Gówno prawda. To jest jedna wielka masoneria, która dąży za wszelką cenę do ustanwienia Wielkiego Syjonu – ich wymarzonego Nowego Porządku Świata!
Rosja z Putinem jest jedną z ostatnich przeszkód, USA z uzbrojonymi Amerykanami jest tą drugą najważniejszą – w tych kierunkach zmierza polityka masonerii. W USA wykorzystane zostaną obce wojska, Rosję należy osłabić poprzez otoczenie jej i izolację ekonomiczną, co spowoduje jej wewnętrzny rozpad. Jeśli to się nie uda, to dojdzie do wielkiej wojny, na co dowodem jest rozmieszczanie rakiet wzdłuż jej granic. Ukraina była by o wiele dogodniejszym punktem wypadowym niż. np. Gruzja.

Bracia Ukraińcy, Słowianie! Nie dajcie się wmanewrować w tę podstępną operację fałszywej flagi, którą jest traktat akcesyjny do wolnej rzekomo Europy. Grajcie na czas, wzmacniajcie swoje siły, by móc dyktować warunki wszystkim naokoło, z Rosją włącznie, bo nie jest do zaakceptowania także i taka sytuacja, gdy wielki sąsiad mówi mniejszemu jak ma postępować. Silna Ukraina może stać się wzorem dla nas Polaków, może i my zdobędziemy się na stworzenie potężnego ruchu, który w efekcie wyciągnie nas z tej europejskiej kloaki. Pamiętajcie też jak nas ze sobą skłócono, gdyśmy nawzajem się wyrzynali, a wrogowie Słowian zacierali ręce z zadowolenia. Nie powtórzcie tego błędu.

http://www.monitor-polski.pl/co-ukrainc ... opejskiej/
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 6 gru 2013, o 11:19

Obrazek

6 mitów na temat dotacji z Unii


Po ostatecznym zatwierdzeniu unijnego budżetu politycy, a za nimi większość komentatorów, jak mantrę powtarzają przekaz o sukcesie Polski. Kolejny raz w debacie o unijnych funduszach powielanych jest mnóstwo mitów i półprawd, które warto wyjaśnić.
Dotacje unijne sukces Polski
Źródło: Thinkstock
Z poziomu zachwytów nad skutecznymi negocjacjami oraz miliardami, które sprawnie wydajemy, warto zejść do twardych faktów.

Mit 1: Polacy dostaną najwięcej
"Polska jest największym beneficjentem unijnego budżetu" - to zdanie nie znika z ust polityków, ekonomistów i dziennikarzy. Ma być dowodem skuteczności polskiej polityki w walce o unijne pieniądze. Trudno jednak przyjąć taki punkt widzenia. Po pierwsze dlatego, że nie bardzo wiadomo, jaki inny kraj miałby kwotowo otrzymać większe środki, skoro wśród państw tzw. nowej Unii jesteśmy krajem największym i najliczniejszym.

Drugim argumentem psującym ogólnonarodowy euroentuzjam jest fakt, że w przeliczeniu na 1 mieszkańca (a taki wskaźnik jest bardziej miarodajny) jest już dużo gorzej. Biorąc pod uwagę kwoty przyznane na politykę spójności, nasz kraj wyprzedzają takie państwa jak: Litwa - 2400 euro na mieszkańca (7,1 mld euro), Słowacja - 2400 euro (12,7 mld euro), Estonia-2300 euro (3 mld euro), Węgry - 2100 euro (20,8 mld euro), i Malta (0,9 mld euro). Polska z kwotą 1900 euro na mieszkańca zajmuje piątą pozycję, wspólnie z Czechami (19,9 mld euro) i Chorwacją (8,2 mld euro).

Mit 2: Polska otrzymała więcej niż w latach 2007-2013
Ostatniej decyzji Parlamentu Europejskiego tradycyjnie towarzyszy szereg komentarzy, w których najważniejsze jest podkreślenie faktu, że nasz kraj otrzyma więcej środków niż w poprzedniej perspektywie. Jeżeli zakończyć dyskusję na poziomie przyznanych kwot, to rzeczywiście prawda. Tyle, że pogłębiona analiza nie jest już tak optymistyczna. - Polska otrzymała przydział 105,8 mld euro na lata 2014-20, czyli realnie (po uwzględnieniu inflacji) mniej niż 101,3 mld euro w poprzedniej unijnej 7-latce - komentuje Krzysztof Kolany.

Mało mówi się także o tym, że w nowym budżecie składka naszego kraju wzrośnie. Według wiceministra spraw zagranicznych ds. europejskich Piotra Serafina polska składka do budżetu UE wyniesie w następnym okresie budżetowym Unii około 30 mld euro. Uwzględniając więc inflację oraz wyższą składkę, trudno bronić tezy o większym budżecie dla Polski.

Mit 3: Dotacje niwelują różnice między regionami
Jednym z głównych celów polityki Unii Europejskiej jest niwelowanie różnic między bogatszymi i biedniejszymi terenami zarówno w skali krajów, jak i regionów. Przykład Polski pokazuje, że w tym zakresie polityka ta jest nieskuteczna. Wnioski z analizy wskaźnika PKB, wyrażonego w parytecie siły nabywczej w poszczególnych województwach, są niepokojące. - Pogłębiają się różnice między poziomem rozwoju poszczególnych regionów. Zamożne województwa rozwijają się coraz szybciej, ale uboższe zbyt wolno nadrabiają zaległości cywilizacyjne - pisał w październiku 2012 prof. dr hab. Jan Wiktor Tkaczyński, wykładowca Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Źródło: http://ec.europa.eu/polska/news/opinie/ ... ski_pl.htm

Mit 4: Dotacje z UE jedyną szansą dla Polski
Unijne środki to ważny zastrzyk gotówki dla polskiej gospodarki. Zachowajmy jednak odpowiednie proporcje. Ostatnie przemówienie premiera Donalda Tuska zdominowane było unijnymi planami. Rekonstrukcja rządu w dużej mierze również podporządkowana była tej tematyce. A przecież, jak słusznie zauważył Bartosz Marczuk na łamach "Rzeczpospolitej, "z UE mamy otrzymać w ciągu siedmiu lat niespełna 60 mld zł rocznie. Nasz PKB wynosi obecnie 1600 mld, czyli brukselskie pieniądze to zaledwie 3,5 proc. rocznego bogactwa".

Należy także dodać, że duża część tych pieniędzy wraca do krajów zachodnich w postaci zamówień. - Analizy przygotowane przez nas wspólnie z polskimi władzami pokazują, że z 1 euro wydanego przez Niemcy w Polsce w ramach polityki strukturalnej 89 eurocentów wróci do Niemiec w postaci zamówień dla niemieckich firm - mówił dla "Gazety Wyborczej" komisarz UE ds. polityki regionalnej Johannes Hahn. Przypomnijmy także dla porównania, że nakłady inwestycyjne w 2012 roku wyniosły w Polsce ogółem około 310 mld zł.

Mit 5: Jesteśmy liderem w wydawaniu środków
Jedną z najczęściej powtarzanych nieprawd jest teza, że Polska wiedzie prym w absorpcji unijnych środków. Naturalnie jako duży kraj kwotowo wydajemy najwięcej. Wskaźnik 90 proc. wykorzystanych środków również wygląda efektownie, ale daje to nam dopiero 7. pozycję w Unii Europejskiej. Rzecz jasna to niezły rezultat, zważywszy na wielkość środków o jakie zabiegamy w porównaniu z innymi krajami. Jednak do widocznego w mediach i ministerstwie huraoptymizmu droga daleka. - Na pierwszych miejscach są takie kraje jak Litwa, Łotwa, Estonia - kontrowała w Radiu ZET minister Bieńkowska. Trzeba jednak dodać, że oprócz wymienionych państw Polskę wyprzedzają także np. Węgry i Czechy. Z państw tzw. nowej unii wyprzedzamy tylko Bułgarię i Rumunię.

Bez wątpienia największe problemy mamy z wykorzystaniem środków przeznaczonych na kolej. Rząd chciał część pieniędzy przeznaczyć na budowę dróg, ale Komisja Europejska kilkakrotnie odmawiała.

Pendolino, Dreamlinery i na co jeszcze nas nie stać
Drogie Pendolino i Dreamlinery 2,7 mld zł za 20 składów, a dodatkowe inwestycje to około 11,6 mld zł. Mamy kolejną błyskotkę w momencie, gdy budżet pęka w szwach.
więcej…
W czerwcu MRR informowało, że podpisano umowy (zakontraktowano) o dofinansowanie inwestycji kolejowych o wartości 12,1 mld zł co stanowiło 60 proc. z kwoty 20 mld zł przyznanych Polsce na kolej. Wydano natomiast 2,3 mld zł, czyli 11,6 proc. dostępnych pieniędzy. Ostatnie dane również nie napawają optymizmem. W rozmowie z Radiem ZET na zarzut wykorzystania tylko 15 proc. środków wicepremier odpowiedziała: "To nieprawda. Mamy teraz ponad 60, a na koniec roku będziemy mieli 70 procent kontraktacji". Problem w tym, że pani minister mówi o kontraktacji, a opozycja o płatnościach.

Zresztą te same dane, co opozycja, przywoływała kilka dni temu Patrycja Wolińska-Bartkiewicz z Ministerstwa Transportu: - "Obecnie do Brukseli zostały wysłane faktury na 15,02 proc. środków. Szacujemy, że do końca roku kwota ta wzrośnie do ok. 17 proc." - mówiła kilka dni temu wiceminister transportu, odpowiedzialna za wykorzystanie unijnych dotacji. Warto przypomnieć, że pierwotny plan zakładał osiągniecie płatności na poziomi 40 proc. do końca roku. Już dziś wiadomo, że nie zostanie zrealizowany. Kłopoty z wydatkowaniem funduszy na kolej były także przedmiotem analizy Najwyższej Izby Kontroli. Autorzy dokumentu "Inwestycje infrastrukturalne PKP PLK S.A." negatywnie ocenili poziom zaawansowania absorpcji unijnych środków.

Mit 6: Najważniejsze, żeby wydać
Dyskusja na temat środków unijnych zbyt często zdominowana jest wyłącznie odsetkiem wydanych pieniędzy. Najlepsze nawet parametry absorpcji nie zwalniają nas jednak od zadawania pytań dotyczących sensowności wydatków. - Unijne pieniądze, zamiast na rzeczywiste rozwojowe inwestycje, są wydawane w dużej mierze na bieżące lub zbędne wydatki- mówił niedawno prof. Jerzy Hausner.

Były wicepremier jest współautorem raportu "Kurs na innowacje", w którym krytycznie ocenia skutki wydawania unijnych środków. Zdaniem autorów publikacji pieniądze te, poza rosnącym popytem, nie działają prorozwojowo i nie zostawiają trwałych efektów. - Opieranie rozwoju kraju wyłącznie na dotacjach i na dyfuzji naśladowczej, czyli imporcie maszyn i technologii z Zachodu, już się wyczerpuje. Jeśli będziemy tak dalej postępować, przestaniemy doganiać kraje rozwinięte - mówił "Gazecie Wyborczej" prof. Jarosław Górniak, współautor raportu.

Czy Inwestycje Polskie wyciągną nas z kryzysu?
Inwestycje Polskie Program Inwestycje Polskie będzie motorem napędowym polskiej gospodarki w najbliższych kwartałach. Natomiast rachunek przyjdzie za kilka lat.
więcej…
Warto przypomnieć, że mimo ogromnych środków wydanych w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, Polska w rankingu Global Innovation Index w ciągu ostatniego roku spadła o 5 pozycji - na 49 miejsce. Z kolei w unijnym rankingu innowacyjności z 2012 r. Polska zajęła miejsce 24. na 27 możliwych, wyprzedzając tylko Łotwę, Rumunię i Bułgarię.

Jednym z istotnych problemów, z którym boryka się nasz aparat państwowy, jest zbyt wolna cyfryzacja Nie może to jednak dziwić, skoro fundusze na ten cel stanowiły zaledwie 0,8 proc. ogółu środków przyznanych Polsce. -Słowacy wydali na ten cel 6,6 proc. ze swojej ogólnej puli środków. I to oni, a nie my, stworzyli portal, który pozwala obywatelom na załatwianie spraw w urzędach przez internet - mówiła niedawno dla "Dziennika Gazety Prawnej" ekspert FOR Anna Czepiel.

Debata na temat wydatkowania środków unijnych ciągle przed nami. Zamiast powszechnego optymizmu i niezasłużonych pochwał, powinniśmy się dobrze zastanowić jak zagospodarować środki z nowego budżetu UE. Jest wiele do zrobienia, by pieniądze te pracowały dla polskiej gospodarki także po roku 2020. Zdejmijmy więc różowe okulary i bierzmy się do pracy.

Grzegorz Marynowicz

Bankier.pl

http://www.bankier.pl/wiadomosc/6-mitow ... 03181.html
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 18 gru 2013, o 06:10

Szokujący raport: po wejściu do Unii rozpadają się rodziny, a Polska wymiera


Spadek liczby urodzeń sięgający kilkudziesięciu tysięcy rocznie, rozpad więzi rodzinnych, a także przyspieszenie procesu starzenia się społeczeństwa, to rezultat emigracji Polaków po wstąpieniu kraju do Unii Europejskiej - wynika z najnowszego raportu Komitetu Badań nad Migracjami PAN.

Według raportu, przedstawionego dziś na posiedzeniu senackiej komisji emigracji i łączności z Polakami za granicą, po wstąpieniu Polski do UE pojawiło się wiele regionów, które w istotny sposób zaczęły odczuwać skutki dynamicznego i masowego odpływu mieszkańców. "Wynikająca z permanentnej emigracji depopulacja, w połączeniu z niskimi wskaźnikami urodzeń oraz starzeniem się społeczeństwa, powodują znaczące zaburzenia w rozwoju społeczno-gospodarczym i rzutują na przyszły rozwój tych regionów" - napisano w raporcie.

Jak przypomniał przewodniczący Komitetu Badań nad Migracjami PAN prof. Marek Okólski, GUS szacuje liczbę polskich emigrantów czasowych na ok. 2 mln 17 tys. (wyjechali za granicę, ale w ewidencjach widnieją jako mieszkańcy kraju). Najwięcej osób wyjechało z województw śląskiego, małopolskiego i dolnośląskiego, ale w odniesieniu do ludności faktycznie zamieszkałej liczba emigrantów jest największa na Opolszczyźnie (10,6 proc. ludności), Podlasiu, (9,1 proc.), Podkarpaciu (8,4 proc.) oraz na Warmii i Mazurach (7,5 proc.).

Okólski podkreślił, że w ostatnich latach obserwuje się wzrost migracji także z województw, w których zjawisko to nie było dotąd znacząco nasilone - świętokrzyskiego, dolnośląskiego i pomorskiego. Według raportu, poakcesyjna emigracja oznacza ubytek urodzeń sięgający kilkudziesięciu tysięcy osób rocznie (w 2011 - 37,5 tys.), jednak - jak zaznaczył szef Komitetu - liczby te nie uwzględniają rzeczywistej dzietności Polek za granicą, która jest dwukrotnie wyższa niż w kraju.

Jak powiedział Okólski, na skutek emigracji następuje też intensyfikacja procesu starzenia się społeczeństwa. Zakładając, że emigranci czasowi ani ich dzieci nie powrócą do kraju, by tu się osiedlić, a w konsekwencji liczba urodzeń w Polsce będzie mniejsza o 10 proc., wówczas stan ludności będzie w 2035 r. mniejszy o dodatkowe 2,5 mln osób.

"Niekorzystnej zmianie ulegnie struktura wieku: grupa poniżej 15. roku życia będzie mniejsza o ok. 10 proc., grupa w wieku 20-64 lata mniejsza o 7 proc., podczas gdy grupa osób najstarszych, w wieku 65 lat i więcej, będzie mniejsza jedynie o 4 proc." - czytamy w raporcie.

Część raportu poświęcono też skutkom ekonomicznym migracji. Podkreślono w nim, że mimo stosunkowo dużego transferu dochodów migrantów do Polski (w 2007 r. stanowiły one blisko 2,5 proc. polskiego PKB), ich wpływ na rozwój gospodarczy Polski jest dość skromny. Pieniądze te wydawane są na bieżącą konsumpcję, co ma wpływ na budżet centralny (poprzez VAT), ale negatywnie przekłada się na budżety samorządów (brak wpływów z tytułu podatków PIT i CIT).

Okólski zwrócił też uwagę na związane z emigracją przemiany polskich rodzin oraz rozpad więzi rodzinnych. Według raportu liczba rozwodów w latach 2004-2011 wyniosła 519,1 tys., co oznacza, że udział rozwodów po akcesji Polski do UE w ogólnej liczbie rozwodów z lat 1990-2011 wynosi aż 52 proc. Najwyższe współczynniki rozpadu małżeństw doświadczają województwa, które charakteryzują się wysokim poziomem odpływu migrantów - dolnośląskie, lubuskie, zachodnio-pomorskie i warmińsko-mazurskie.

Jak powiedział Okólski, emigracja oznacza też rozpad rodzin wielopokoleniowych, co będzie skutkowało koniecznością wypracowania skuteczniejszych form instytucjonalnej opieki nad osobami starszymi, które pozostaną w kraju.

http://niezalezna.pl/49636-szokujacy-ra ... ka-wymiera
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 3 sty 2014, o 13:15

Kompromitacja Polski w Brukseli
Piątek, 28 maja 2010 (00:55)
Takiej kompromitacji naszego kraju w Brukseli jeszcze nie było. Unijny komisarz ds. rolnictwa wyrzucił za niekompetencję popieranego na tym stanowisku przez rząd Andrzeja Dychę. Dycha do Brukseli trafił prosto z fotela wiceministra rolnictwa. Tak więc wiceminister, który przez dwa lata pełnił swoją funkcję w kraju, został uznany przez Brukselę za niemającego wystarczającej wiedzy i doświadczenia.
Rząd stracił twarz, a wiarygodność polskiej administracji została mocno nadszarpnięta. I to w bardzo niedobrym momencie. Trwają właśnie zabiegi o stanowiska dla Polaków w europejskiej dyplomacji. Staramy się także o wysokie stanowiska w Komisji Europejskiej (Hiszpania - mająca porównywalną liczbę mieszkańców - bije nas na głowę pod względem liczby wysokich stanowisk). Pozycja negocjacyjna rządu w tych sprawach została bardzo osłabiona, bo taki skandal to argument dla naszych przeciwników. Jakby nie dość było wstydu, minister rolnictwa Marek Sawicki dopytywał unijnego komisarza, czy może "przysłać" innego Polaka. Według jednego ze świadków tej rozmowy, miał usłyszeć : Podobno ten kandydat był najlepszy, gorszego więc nie chcę.
Straciliśmy więc nieodwołalnie kluczowe stanowisko, które dawało Polsce dostęp do informacji "z pierwszej ręki" w przededniu kolejnych zmian we Wspólnej Polityce Rolnej. Nasza zdolność do reagowania będzie opóźniona , a przez to - słabsza. To także ważna lekcja zwłaszcza dla ministrów Dowgielewicza i Sikorskiego, przechwalających się ostatnio sukcesami w plasowaniu Polaków na stanowiskach w Brukseli. Powinni zapamiętać, że do Brukseli nie wolno przysyłać osób tylko i wyłącznie z politycznej układanki, bez merytorycznego przygotowania.
---
Poseł Czesław Siekierski przysłał list, w którym odnosi się do sprawy Andrzeja Dychy. Oto jego treść.
Czy tu chodzi o strzał w Dychę?
Skład Gabinetu Politycznego Komisarza jest wynikiem wielu kompromisów i ustaleń na wyjątkowo wysokim szczeblu. W ważnych obszarach kompetencji poszczególnych komisarzy zainteresowane państwa członkowskie chcą mieć swych przedstawicieli w ich gabinetach.
Dycha, jako wiceminister blisko współpracował ze swoimi odpowiednikami z różnych krajów członkowskich. Miał dobre relacje z obecnym komisarzem Dacianem Ciolosem, bardzo go popierał, wręcz lobbował na jego rzecz w różnych miejscach UE, w tym w Parlamencie Europejskim, gdzie dużo zrobił na rzecz wykreowania i pozyskania poparcia dla Ciolosa. Spotkał się osobiście z prawie wszystkimi członkami Komisji Rolnictwa PE. Widziałem jego aktywność przy okazji posiedzeń Komisji.
Praca gabinetu Komisarza jest bardzo specyficzna - musi ułożyć sobie współpracę z wszechpotężną administracją z Dyrekcji Generalnej, w tym przypadku ds. rolnictwa. Ich odpowiedzialność i zadania są ogromne. To Komisarz Ciolos, jego gabinet, nadzorowana przez niego dyrekcja ds. rolnictwa ma przygotować założenia reformy WPR po 2013.
Wejście Dychy do Gabinetu Politycznego było głównie jego zasługą.
Dycha w gabinecie czuł się zbyt pewnie, był przecież w dobrych relacjach z Komisarzem. Zapomniał, że już nie są kolegami ministrami, że są już nowe, nieco inne relacje. Szef Gabinetu Komisarza twierdził, że jest tylko jeden dyrektor w gabinecie. Dycha zapomniał o swoim miejscu w szeregu. Nawet dotarła do mnie informacja, że narastał konflikt między szefem gabinetu a Dychą. Ponoć obaj Panowie mają tzw. "charaktery". Chciał być partnerem jak za dawnych czasów. Dycha miał zbyt ważne dossier (dopłaty bezpośrednie i sprawy handlowe) i mógł mieć trochę odmienne zdanie od szefa gabinetu.
Wykorzystano bezwzględnie pierwszą okazję, drobne potknięcie, aby pozbyć się trochę niesfornego członka gabinetu. Poza tym Wielka Brytania robiła wszystko, aby mieć swojego przedstawiciela w Gabinecie Ciolosa, aby "wyrównać siły", bo jak wiemy to właśnie oni sprzeciwiają się WPR i postulują, żeby ograniczyć wydatki na rolnictwo.
Problem jest tak ważny, że ma swoje drugie dno. Otoczenie komisarza nie jest zainteresowane, aby już na etapie przygotowań nowych założeń WPR informacje o niej mogły być znane szerszemu gronu. Polska stawia zbyt duże oczekiwania. Nie ma potrzeby, aby dawać jej dostęp do źródłowych informacji.
Andrzej Dycha ukończył studia we Francji, podobnie jak Komisarz. Miał także dobre relacje z ministerstwem rolnictwa tego kraju. Świetnie poruszał się na forum Rady UE ds. Rolnictwa. Współpracował z FAO, OECD i WTO, z różnymi krajami trzecimi i instytucjami międzynarodowymi. Uczestniczył w licznych konferencjach międzynarodowych. Warto podkreślić, że od 2004 pracuje w instytucjach europejskich, a w latach 2007-2010 był wiceministrem rolnictwa odpowiedzialnym za sprawy europejskie i zagraniczne.
Dla mnie niezrozumiała jest informacja, która do mnie dotarła, że komisarz zaskoczony był tym, że polskie Ministerstwo Rolnictwa ma "dziwny" dystans do swojego przedstawiciela - Andrzeja Dychy, ponoć nie chodzi tu o samego ministra Sawickiego.
***
Reasumując Dycha nie dopasował się do funkcji, jaką otrzymał w Gabinecie. Chciał odgrywać rolę, której dla niego nie przewidziano. On nie miał tam przecież być przedstawicielem naszego kraju, lecz jedynie jednym z członków gabinetu, będącego na końcu w jego hierarchii, a nie w czołówce jak mu się wydawało. W tym widocznie brakowało mu kompetencji, a nie w sprawach merytorycznych, jak niektórzy na to wskazują.


Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/katar ... ign=chrome

http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/katar ... nId,280461
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Re: Problemy unijne

Postprzez Manta » 11 lut 2014, o 18:12



Proszę się nie martwić o UE w roku 2020, bo już jej nie będzie. Skończy tak samo, jak Związek Radziecki. A nasze dzieci i wnuki nas przeklną, gdy będą musiały wydobyć się z tego bajzlu.
Avatar użytkownika
Manta
VIP
VIP
 
Posty: 5775
Dołączył(a): 4 gru 2013, o 21:15
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez » 11 lut 2014, o 18:12

 


Powrót do Unia Europejska



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron